Ważą się losy dawnego Toru Kolarskiego „Orzeł” na styku Kamionka i Grochowa. To nieczynny obiekt, zbudowany przez Polskie Zakłady Optyczne (PZO) w latach 70. Niecałe dwie dekady później, ze względu na zły stan i przestarzałą konstrukcję, został zamknięty.
Przez lata teren był niedostępny, ze względu na problemy własnościowe. Ostatecznie tor wrócił do dzielnicy w 2018 roku. Chwilę później zaczęła się dyskusja nad przyszłością tego miejsca, która trwa do dzisiaj. Warto dodać, że mniej więcej od czasu, gdy tor znów należy do dzielnicy, zmieniła się cała okolica. Na wschód od toru wyrosło kilkanaście osiedli mieszkaniowych i zamieszkało co najmniej 15 tysięcy osób.
Dyskusja trwała także podczas przygotowania planu miejscowego dla okolicy. Większość mieszkańców widziałaby w tym miejscu tereny zielone. Społecznicy z Miasto Jest Nasze zaproponowali, by reaktywować tor kolarski i udostępnić go miłośnikom kolarstwa torowego. Zwrócili się też do konserwatora zabytków, by wpisać welodrom do rejestru.
Jak tłumaczył nam, na początku marca, Marcin Dawidowicz, mazowiecki konserwator zabytków, jego zdaniem tor powinien zostać objęty opieką. Tymczasem Towarzystwo Przyjaciół Kamionka i Skaryszewa uważa, powołując się na prasę z lat 80., że tor nie ma żadnej wartości historycznej. Ich zdanie podziela dzielnica, która czeka na decyzję konserwatora, by zaplanować remont tego miejsca. Wszystkie strony spotykają się 3 kwietnia na nadzwyczajnej dzielnicowej sesji poświęconej przyszłości Toru Kolarskiego „Orzeł”.
.png)
Jak może wyglądać „Orzeł”? Pomysł architektki
Swój pomysł na „Nowego Orła” przedstawiła Natalia Paszkowska, architektka z mieszczącej się na Kamionku pracowni WWAA. Na udostępnionych nam szkicach widać, że tor ma być głównym punktem nowego Kamionka. Architektka proponuje szereg funkcji, od sportowej (tor do gry w bule, ścianki wspinaczkowe, pumptrack), po rekreacyjną czy przyrodniczą. Wykorzystuje też sąsiedztwo planowanej stacji metra.
- Od szesnastu lat jesteśmy na Kamionku jako pracownia. Mieszkam tu, placówki edukacyjne moich dzieci znajdują się wokół Orła. Obserwuję zmiany, które dzieją się w tym miejscu. Powstało małe miasteczko od Soho, wzdłuż Nowożupniczej w kierunku Chrzanowskiego. Widać, że cały ten nowy obszar zagospodarowany przez mieszkaniówki nie ma terenu rekreacji, a na ulicach jest mnóstwo osób z wózkami i dzieci - mówi Natalia Paszkowska w rozmowie z nami.
Jej zdaniem błonia Parku Skaryszewskiego są zbyt daleko, zwłaszcza dla rodziców z mniejszymi dziećmi, które zaczynają np. jeździć na rowerkach biegowych.
.png)
- Teren Orła, który ma piękną historię związaną ze sportem, znajduje się w centrum funkcjonalnym Kamionka, obok stadionu zewnętrznego. To naturalne centrum, wokół którego znajdują się mieszkaniówki mające usługi w parterach. Wokół są 2-3 przedszkola, szkoła, sala zabaw... Wszędzie wokół funkcje prowokujące ruch z dziećmi. To ogromna przykrość, że przechodzimy wokół zielonego, zamkniętego terenu, z którego nie możemy korzystać - tłumaczy.
Paszkowska, pro publico bono, stworzyła nową koncepcję tego miejsca. Chce pogodzić różne grupy użytkowników: zarówno seniorów, jak i dzieci. Jej projekt nie bierze pod uwagę przywrócenia toru sportowego, o co zabiegają: Miasto Jest Nasze i inicjatywa Nowe Dynasy.
- Kilkukrotnie spotykałam się z przedstawicielami stowarzyszenia. Rozumiem ich motywację, ale nie przekonują mnie argumenty dotyczące powszechności i dostępności tej funkcji. Ilość użytkowników, którzy mogłyby korzystać z tego miejsca, jest w okolicy znikoma. Powinniśmy skoncentrować się na dzieciach i młodzieży. Chcemy zachować tradycję rowerową, ale w bardziej inkluzuwny sposób - tłumaczy.
Nowy Orzeł, bo tak nazwano tej projekt, wykorzystuje centralne położenie toru, względem nowych i starych osiedli Kamionka. Po północnej stronie działki widoczny jest spory plac wejściowy, który częściowo znajduje się pod łukiem historycznego toru kolarskiego. Główna trasa, będąca de facto skrótem do nowych osiedli, przechodzi przez najważniejsze atrakcje.
Po przeciwnej stronie zaproponowano plac zabaw i miejsce dla dzieci z parkiem linowym.

Po stronie zachodniej toru Paszkowska proponuje łąki kwietne i zieleń, która de facto sama zaczęła już anektować to miejsce. Dalej, przy ul. Stanisławowskiej, Miejsce Aktywności Lokalnej oraz wejście do stacji metra M3. Także bliżej ul. Mińskiej miałaby znaleźć się „dzika zieleń” oparta o to, co zdążyło wyrosnąć na terenie dawnego toru.
Co z historyczną tkanką toru?
Czy projekt, który zakłada przekształcenie zamkniętego toru w nową przestrzeń, zyska poparcie konserwatora zabytków? Najbardziej kontrowersyjne z konserwatorskiego punktu widzenia jest przebicie przejścia w stronę ulicy Terespolskiej. Jak zaznacza pomysłodawczyni, oznaczona żółtym kolorem trasa naturalnie łączy miejski placyk, który powstał na rogu Mińskiej/Podskarbińskiej z sądem, urzędem i Sinfonią Varsovią położonymi przy ul. Terespolskiej.
- Ten projekt, oprócz przebicia w stronę Terespolskiej, będzie respektował zabytek. Nie potrzebujemy zmieniać profilu nasypu, możemy pozostawić wszystkie artefakty: oświetlenie, fragmenty trybunu... To mogą być fragmenty opowiadające historię toru. Pozwoli to zadbać o zabytkową materię. Stworzenie toru do organizacji zawodów wymaga znacznych przekształceń tego miejsca: konieczna jest zmiana nawierzchni i profilu toru - mówi Natalia Paszkowska w rozmowie z nami.

- Mieliśmy okazję, żeby projekt zaprezentować władzom dzielnicy Praga-Południe. Spotkał się z entuzjastycznym odbiorem. Urząd podobnie widzi intuicje społeczne, które zaproponowaliśmy. Mieliśmy też dwa spotkania z mieszkańcami, na których pojawiały się różne spostrzeżenia. Zdecydowana większość mieszkańców chciałaby, żeby to miejsce zostało otwarte. Mijają lata, (trzeba działać, bo - red.) zaraz dzieci, które tu mieszkają, dorosną i się stąd wyprowadzą - dodaje Paszkowska.
Napisz komentarz
Komentarze