W 1583 roku Marcin Białobrzeski, biskup kamieniecki, nabył część gruntów praskich; dał przykład szlachcie i magnaterii związanej z dworem królewskim – kolejne grunta nabył Adam Kazanowski, marszałek nadworny koronny. Podział Pragi na Magnacką i Biskupią nie zahamował jej rozwoju; licznie powstawały spichlerze, cegielnie czy pomniejsze przedsięwzięcia – słodownia, browar, żupa solna. Akt lokacyjny otrzymała więc zorganizowana już osada; potwierdził on jej miejskość. Adam Jarzębski w swej pracy Gościniec albo krótkie opisanie Warszawy wydanej w 1643 roku, nieco na wyrost przyrównał nawet Pragę do Warszawy.
Jakie granice miała Praga w XVII wieku?
Ówczesna Praga zawierała się pomiędzy ulicami Brukową (dziś Stefana Okrzei), wiodącą do przeprawy przez Wisłę, a Ratuszową. Mimo klęsk – wojen, kataklizmów, pod koniec XIX wieku Praga rozwijała się pod względem terytorialnym i urbanistycznym, rosła liczba jej mieszkańców. Parcelacja kolejnych terenów sprawiła, że w końcu stulecia na Pradze było już 68 ulic.
Jedną z nich była Olszowa – jej początków trzeba szukać około 1775 roku; wówczas powstała ulica Brukowa, zaś u jej wylotu pojawił się most łyżwowy, rozstawiany na pływających łodziach. Wkrótce powstała biegnąca wzdłuż brzegu droga, wiodąca do przyczółku mostu; na jej północnym krańcu urządzono osłonięty basen, służący składowaniu elementów mostu zimą.
W końcu stulecia przy ulicy istniało już kilka budynków drewnianych; w dobie Księstwa Warszawskiego tworząc ufortyfikowane przedmoście, usypano obwałowania, w których obrębie znalazła się ulica Olszowa. Przy moście wzniesiono wówczas Koszary Pontonierów i lazaret, które z czasem ustąpiły miejsca Komorze Wodnej projektu Corazziego – ta powstała w latach 1824-25.
Co ciekawe, niewiele później – od roku 1826, jako właściciel posesji nr 418 przy Olszowej właśnie, wymieniany jest Gracjan Wenda. Wielce prawdopodobne, że należała wcześniej do rodziny Zawadzkich; z Zawadzkich pochodziła żona Gracjana Wendy – Agnieszka.
Jeden z najdawniejszych obywatelski praskich
Gracjan Bonawentura Józef Wenda herbu Wendt (1782–1869), major wojsk polskich, był ojcem Władysława Wendy; z nekrologów zamieszczonych w prasie dowiadujemy się, że Gracjan przeżył swą żonę Agnieszkę z Zawadzkich ledwie o sześć dni – spędzili w małżeństwie 50 lat, pozostawiwszy trzech synów i dwanaścioro wnucząt. Rzeczony nekrolog zamieszczony w „Kurierze Warszawskim” z dnia 17 kwietnia 1869 stwierdza, iż „był on jednym z najdawniejszych obywateli praskich i miał domek pod N-rem 418 A, przy wale ochronnym, na ulicy Olszowej”.
Elżbieta Sęczys w swej pracy Szlachta wylegitymowana w Królestwie Polskim w latach 1836–1861 pisze o nim „(…) kpt. WP, rewizor policji rogatek czerniakowskich w m. W-wie” – przytacza więc ciekawe informacje z życia zawodowego. Spisy z lat dwudziestych XIX wieku wymieniają go jako Inspektora 16 Wydziału Policji na Pradze – po zakończeniu kariery w wojsku został więc policjantem.
W roku 1869 Gracjan Bonawentura Józef Wenda zmarł; kilka lat później, około roku 1875 na miejscu dawnych zabudowań wystawiono nową kamienicę.
Jednym z synów Gracjana był Władysław Wenda (1820–1908), podsekretarz Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego, naczelnik Archiwum Akt Dawnych; jego żoną była Justyna z Matuszewskich.
W tej właśnie rodzinie przyszedł na świat Tadeusz Apolinary Wenda herbu Wendt. Urodzony w 1863 roku Tadzio, przyszły budowniczy Gdyni, wkraczał w latach budowy rodzinnej kamienicy w nastoletniość; posesja przeszła natomiast drogą spadku na Władysława Wendę i Helenę Zawadzką, której udziały spłacono. Dodatkowo Wenda odkupił od Magistratu pas gruntu po posesji magazynów portowych.
Wybudowana kamienica, dwupiętrowa, dwutraktowa, została wzniesiona w linii zabudowy szeregowej ulicy Olszowej. Otrzymała ceglaną konstrukcję oraz drewniane stropy i wyposażenie klatek schodowych.
Siedmioosiowa fasada po wojnie została całkowicie pozbawiona dawnego wystroju: pasowego boniowania przyziemia odciętego od wyższych kondygnacji dwulistwowym gzymsem, oraz profilowanych opasek okien obu pięter. W pasie owego dwulistwowego gzymsu na frontowej elewacji znalazły się żeliwne balkony – na drugiej i szóstej osi. Tuż pod gzymsem koronującym, w pasie fryzu, przepruto wąskie okienka strychu.

Podwórzowa elewacja jest nieco niższa – nad tylną częścią domu nie ma poddasza; dlatego też połaci dachu nie są symetryczne – tak było od zawsze.
Na tyłach kamienicy pierwotnie istniała boczna oficyna; w początku XX wieku działała w niej fabryczka perfum i mydła „Flora” należąca do Władysława Kwiecińskiego. Założona w 1888 roku firma zatrudniała 8 osób; główny skład firmowy mieścił się na Żurawiej 18 – prowadził go Z. Szepniewski. Szczególnym powodzeniem cieszyła się wytwarzana w zakładzie farba do włosów o nazwie Safiryna.
To nie była zamożna, dochodowa kamienica – takich wówczas na Pradze nie budowano. Wchodząc od podwórza, na bardzo dziś zdewastowaną klatkę schodową, odnajdziemy drewniane schody, ich drewniane balustrady, płycinowo – płytowe drzwi do mieszkań – typową kamienicę praską tamtego okresu.
Tu wszedł w dorosłość Tadeusz Wenda, przyszły budowniczy Gdyni; stąd posłano go w świat, by zdobył wykształcenie. Jako jedyny męski potomek – miał sześć sióstr, był wielką nadzieją ojca.
(...) Ciąg dalszy artykułu znajduje się w miesięczniku Skarpa Warszawska.
- o budowie przedwojennej Gdyni
- historii Tadeusza Wendy
- o powstaniu portu w Gdyni.
***
Aleksandra Stefaniak - absolwentka Wydziału Polonistyki UW, absolwentka studiów podyplomowych Wydziału Prawa i Administracji UW, Społeczny Opiekun Zabytków, z zamiłowania varsavianistka, założycielka stron na portalu społecznościowym: Historia Warszawy cegłą pisana i Szalom Warszawa.
Napisz komentarz
Komentarze