Dawniej na Kamionku stały głównie hale produkcyjne. Po uwolnieniu gruntów w ciągu dekady deweloperzy zmienili poprzemysłową okolicę w gigantyczne osiedle. Tylko na niewielkim obszarze, między ul. Chodakowską a ul. Przeworską powstanie ponad 3,5 tysiąca mieszkań. Większość z nich już stoi, ale w okolicy ciągle nikogo nie dziwią żurawie budowlane.
Wraz z rozwojem zaczęły się „klasyczne” problemy związane ze zbyt małą liczbą szkół, fatalną jakością dróg czy niedostateczną komunikacją miejską. Pytamy Zarząd Transportu Miejskiego (ZTM) o plany dotyczące tej okolicy. Sprawa powinna być znana także dlatego, że ZTM trzy lata temu przeniósł się właśnie na Kamionek.

Co z autobusami na Kamionku?
- To rzecz, nad którą cały czas pracujemy – mówi mi Artur Zając, dyrektor pionu przewozów ZTM. – To będzie dobra ewolucja – słyszę. Przypomina, że dawniej jeździła tam tylko linia 123, a teraz co 7-8 minut na zmianę, dwie linie 102 i 202 dowożące mieszkańców do dworca wschodniego i stacji metra.
Osią komunikacyjną dla tej okolicy stała się ul. Chrzanowskiego przechodząca w ul. Mińską. W tym miejscu ZTM nie planuje rewolucji. Także dlatego, że niedługo ma się rozpocząć przebudowa Mińskiej na odcinku od ronda z Terespolską do skrzyżowania z Chrzanowskiego, która potrwa do końca roku. W pierwotnej wersji planowano tam cztery przystanki w okolicy skrzyżowania.
Poza tym przeciąga się remont ul. Żupniczej, między kościołem św. Rity a Chodakowską. Ulica jest już przejezdna, ale brakuje przystanków. W tym miejscu na pewno pojadą autobusy. Tym bardziej że dwa lata temu otwarto (przy kościele) pętlę „Kamionek”, z której na razie jeździ tylko jeden autobus – linia 311.
- Pętla autobusowa została wybudowana strategicznie. Na razie jeździ tam 311, dlatego że brakuje nam Żupniczej. Nie przejedziemy tam na razie autobusem – mówi Zając.
.png)
ZTM postawił już przystanek przy rondzie Siennicka-Drwęcka, choć początkowo był spory problem z wytypowaniem dla niego optymalnej lokalizacji. Kolejny znajdzie się na wspomnianej Żupniczej. Będzie to potencjalna, równoległa trasa dla autobusu zbierającego pasażerów z osiedli położonych bliżej torów kolejowych. – Jest to obszar nam dobrze znany, bo jesteśmy obok. Chcemy jak najszybciej wprowadzić transport w osiedla – mówi Zając.
Rzecz w tym, że zarówno pętla, Żupnicza jak i remont Mińskiej to inwestycje realizowane przez deweloperów. W ramach zgody na budowę osiedli zobowiązali się oni do konkretnych inwestycji. Ale wiele z tych prac realizowanych jest późno, już po otwarciu osiedli, gdy ruch zdążył się zwiększyć. Pojawiały się też problemy z terminowością i wywiązywaniem się z kontraktu (jak w przypadku pętli, gdzie musiał interweniować ZTM).
Są też plusy – inaczej niż np. w Ursusie, w wielu miejscach uwzględniono już potencjalne trasy autobusów. Stąd pętla i miejsce na przystanki powstające wraz z remontami dróg.
Jak dojechać do PKP Warszawa Grochów?
Komunikację w okolicy poprawiło otwarcie, w grudniu 2023 roku, przystanku PKP Warszawa Grochów. Zlokalizowany jest na tyłach osiedli, na końcu ul. Wiatracznej, za Wojskowym Instytucie Medycznym. Problemem jest dojazd do tego miejsca. Brakuje tam nawet… chodnika prowadzącego do przystanku. Kolejarze swój kawałek oddali, natomiast 80-metrów, za które odpowiada dzielnica, wciąż czeka.
Problemem jest też dojazd do tego miejsca komunikacją. W pobliżu nie ma żadnego przystanku autobusowego. Jak słyszymy, wszystko zmieni się dopiero po wybudowaniu wiaduktu, czyli obwodnicy Pragi. Problem w tym, że inwestycja jest zapowiadana od 2006 roku, a obecnie nawet nie wiadomo kiedy mogłaby się rozpocząć.
- Przystanek został wybudowany przez kolejarzy. Nie wszystkie decyzje były z nami konsultowane. W przyszłości on ma być połączony wiaduktem, ale ciężko przewidzieć kiedy to nastąpi – przyznaje Artur Zając z ZTM.
Napisz komentarz
Komentarze